Projekt budowy nowego europejskiego myśliwca, który ma uniezależnić kontynent od technologii amerykańskiej, znalazł się w poważnym kryzysie. Program Future Combat Air System (FCAS), wart co najmniej 100 miliardów euro, stał się kością niezgody pomiędzy Francją a Niemcami.
FCAS to nie tylko samolot – to cały zintegrowany system bojowy, który ma obejmować myśliwiec nowej generacji, flotę współpracujących z nim dronów oraz europejską „chmurę obronną”. Wstępne plany zakładają, że system osiągnie gotowość operacyjną około 2040 roku.
Zdaniem ekspertów, ma to być krok w stronę większej autonomii strategicznej Europy, szczególnie wobec Stanów Zjednoczonych i ich dominującego obecnie samolotu F-35, wyposażonego w technologię stealth.
„To raczej „latający system bojowy” niż tradycyjny myśliwiec – podkreśla niemiecki ekspert ds. bezpieczeństwa Christian Mölling.
Kluczowym punktem spornym jest podział kompetencji między francuskim producentem Dassault a europejskim koncernem Airbus, który odpowiada m.in. za produkcję Eurofightera w Niemczech i Hiszpanii.
Francuska strona, z Dassault na czele, domaga się większego wpływu na prace nad myśliwcem, uzasadniając to rolą firmy w utrzymaniu niezależności nuklearnej Francji. Prezes Dassault, Éric Trappier, ostrzegł w lipcu w parlamencie, że nadmierne uzależnienie od partnerów europejskich może prowadzić do utraty suwerenności w kluczowych obszarach obronności.
Airbus z kolei apeluje o równy udział w podejmowaniu decyzji i nie chce zostać zepchnięty na dalszy plan w największym europejskim programie militarnym.
Spór osiągnął taki poziom, że do rozwiązania problemu muszą włączyć się politycy najwyższego szczebla.
Choć spotkania rady zazwyczaj nie budzą większego zainteresowania opinii publicznej, tym razem mogą przesądzić o przyszłości projektu. Jak podkreślają analitycy, sama obecność przywódców ma być wyraźnym sygnałem politycznym: FCAS nie może zostać porzucony.
Obecnie trwają negocjacje dotyczące drugiej fazy projektu, czyli budowy pierwszego prototypu. Francja stoi jednak w trudniejszej sytuacji finansowej – rząd w Paryżu zmaga się z wysokim zadłużeniem i ryzykiem kryzysu budżetowego, podczas gdy Berlin ma więcej środków na inwestycje obronne.
Kanclerz Merz zapowiedział już, że decyzja w sprawie FCAS zapadnie najpóźniej do końca roku. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, rozpoczęcie drugiej fazy w 2026 roku stanie pod znakiem zapytania.
FCAS od początku przedstawiany był jako symbol ambicji Europy do uniezależnienia się od USA i zbudowania własnej, nowoczesnej tarczy obronnej. Jednak wewnętrzne spory pokazują, jak trudne jest pogodzenie interesów narodowych i przemysłowych partnerów.