Ekspert: Odpowiedź UE na cła USA będzie osłabiona

Różnice interesów handlowych państw członkowskich Unii Europejskiej mogą spowodować, że jej reakcja na amerykańskie cła, przynajmniej na początku, będzie osłabiona - ocenił Filippo Taddei z Goldman Sachs. Podkreślił, że wspólnota będzie dążyć do deeskalacji wojny handlowej.

Amerykański prezydent Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie nakładające "cła wzajemne" o stawce co najmniej 10 proc. na towary importowane z zagranicy, a w przypadku Unii Europejskiej - 20 proc. Trump określił je mianem "deklaracji niepodległości gospodarczej" Ameryki i "dniem wyzwolenia". W czwartek weszły zaś w życie 25-procentowe cło na importowane do USA samochody i lekkie ciężarówki. Z cła częściowo wyłączone są auta z Meksyku i Kanady, zaś podatek od importu części samochodowych i komputerów ma zostać wdrożony 3 maja.

Filippo Taddei z Goldman Sachs spodziewał się, że administracja Trumpa wprowadzi 15-proc. "cła wzajemne" wobec Unii Europejskiej., wówczas całkowita efektywna stawka celna na produkty z UE podniosłaby się o 20 punktów procentowych, tym samym "osiągając bezprecedensowy poziom". Taryfa nałożona na UE wyniosła jednak 20 proc.

W ocenie eksperta różnice interesów handlowych państw członkowskich mogą spowodować, że reakcja wspólnoty będzie "osłabiona, przynajmniej na początku". 

"Nierównomierny podział handlu z USA stanowi dodatkowe wyzwanie przy projektowaniu europejskiej polityki celnej" 

- zauważył. Wyjaśnił, że Holandia, Belgia i Irlandia są "szczególnie narażone" na import towarów nieenergetycznych z USA i dlatego mogą ponieść największe straty w wyniku unijnych ceł odwetowych. Jednocześnie eksport Irlandii do USA stanowi 14 proc. jej PKB, a wiec jest ona "wysoko podatna na amerykańskie cła wzajemne".

Według przedstawiciela banku inwestycyjnego, UE zaprojektuje swoją politykę handlową w odpowiedzi na cła USA, kierując się trzema głównymi kryteriami: pod względem "wartościowym" (w odniesieniu do konkretnych produktów, np. stali i aluminium), pod względem "stawek celnych" (w odpowiedzi na "cła wzajemne") oraz w odniesieniu do usług.

"Odpowiedź UE w zakresie  >>wartościowym<< rozpocznie się od list amerykańskich towarów przeznaczonych do odwetu celnego"

 - wyjaśnił Taddei. Dodatkowe produkty - jak zaznaczył - zostaną wybrane w zależności od tego jak łatwo będzie można zastąpić je importem z innych krajów. Tłumaczył, że odpowiedź ta będzie zgodna z zasadami WTO (World Trade Organisation), gdyż wspólnota będzie starała się zrównoważyć wartość jej eksportu objętego taryfami z wartością amerykańskiego importu, który zostanie objęty nakładanymi przez nią cłami.

Podkreślił, że nadwyżka handlowa UE w handlu towarami z USA może spowodować, że wspólnota będzie miała problem odpowiadać w "wartościowym ujęciu", chyba że zacznie nakładać wyższe stawki niż USA. Tym samym Europa może zdecydować się na odpowiedź w ujęciu "stawek celnych".

"Odpowiedź w zakresie >>stawek celnych<< będzie polegała na dopasowaniu szerokich amerykańskich ceł wzajemnych poprzez wprowadzenie podobnych stawek celnych w UE"

 - podkreślił. Ekspert banku oczekuje, że Komisja Europejska będzie wolała nałożyć cła na wybrane grupy towarów, a nie jak Trump - na cały import. Według niego UE będzie dążyć do deeskalacji konfliktu, ale jednocześnie "jest obecnie przygotowana do odwetu niż w trakcie wojny handlowej z lat 2018-2020".

Reakcja wspólnoty w przypadku importu usług - jak wyjaśnił - ze względu na duży deficyt UE może obejmować "stopniowy odwet". Na przykład poprzez Europejski Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) oraz rozporządzenie egzekucyjne UE. Unia może także wykorzystać nowy instrument przeciwdziałania przymusowi handlowemu, który nałożyłby szerokie cła na import amerykańskich usług. "Jeśli UE zdecyduje się na uderzenie w sektor usług, najprawdopodobniej jako pierwsze zostaną uruchomione przepisy DSA" - zaznaczył Taddei.

Źródło