"Biorąc pod uwagę dane (...), można oceniać, że w najbliższym czasie, jestem upoważniony do takiego stwierdzenia przez Radę, może pojawić się przestrzeń do dostosowania polityki pieniężnej. Przekładając na ludzki język, do obniżenia stóp procentowych" - powiedział szef NBP, Adam Glapiński, podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Dodał też, że decyzja o ewentualnej obniżce zależy od kolejnych danych, które będą napływać z gospodarki.
"Nastąpił dopływ bardzo dobrych danych, ale jednorazowy dopływ tych danych nie wystarcza Radzie do podjęcia decyzji. Jest nastawiona na to, żeby obniżać stopy, ale musi być potwierdzenie przez następne dane" - podkreślił. Glapiński stwierdził, że inflacja nadal utrzymuje się na podwyższonym poziomie, ale po rewizji danych przez GUS i wstępnych dobrych danych za marzec, jest istotnie niższa, niż oczekiwał NBP.
Dodał, że jednocześnie bardzo obniżyła się inflacja bazowa, do tego są sygnały spowolnienia dynamiki wynagrodzeń i mamy niższe ceny ropy naftowej, co przesuwa w dół prognozowaną ścieżkę inflacji. Glapiński podkreślił jednocześnie, że Rada Polityki Pieniężnej pozostaje zdeterminowana do trwałego obniżenia inflacji do celu NBP w średnim okresie.
Obniżka stóp już w maju?
Glapiński ocenił podczas konferencji prasowej, że obniżka stóp procentowych może nastąpić zarówno w maju, jak i w każdym innym miesiącu.
"To może nastąpić w maju, może nastąpić w czerwcu, może nastąpić w lipcu. (...) my jako Rada Polityki Pieniężnej podejmujemy decyzje stosownie do napływających danych i do aktualnych analiz"
- stwierdził.
"W lipcu jest nasza kolejna projekcja i my zwykle do tych projekcji się odwołujemy. Ale jak są dane wcześniej, jak najbardziej (obniżka stóp) może mieć miejsce w maju"
- dodał. Podkreślił, że stopy mogą spadać wtedy, kiedy spada inflacja - kiedy jest ona bliższa celu inflacyjnego.
"Jak inflacja leci "na łeb na szyję", to w pewnym momencie można dokonać dostosowania i obniżyć stopy procentowe" - stwierdził.
Raczej jedna obniżka niż seria
Podkreślił jednocześnie, że w jego ocenie nie powinien to być cykl obniżek, a jednorazowe dostosowanie do niższej inflacji. "Mój osobisty pogląd byłby taki, że na cykl trochę za wcześnie. (...) Uważam, że powinno nastąpić jednorazowe dostosowanie. Czy duże, czy małe, to zależy od danych" - powiedział.
"Są dobre wieści o dobrym kierunku zmian. Czekamy na ich potwierdzenie i będzie decyzja" - podsumował.
Prezes NBP nie wykluczył złożenia wniosku o obniżkę stóp i odparł, że aby to się wydarzyło, musiałyby się powtórzyć pozytywne dane płynące z polskiej gospodarki. Zaznaczył, że może tak być, jeśli tempo wzrostu płac będzie wolniejsze niż wzrost wydajności pracy; wskaźniki inflacji - także bazowej - będą malały oraz nie będzie sygnałów o wzroście cen ropy.
Dodał też, że wpływ na jego decyzję miałoby ewentualne mrożenie cen energii przez rząd. "(...) Jeśli nie napłynie sygnał z rządu (...) jednak ta elektryczność nie wystrzeli (...) to nie wykluczam tego, że taki wniosek (o obniżkę stóp procentowych) złożę" - zaznaczył szef banku centralnego.
Adam Glapiński zasugerował, że stopy procentowe docelowo w przyszłym roku mogłyby spaść do 3,5 proc. pod warunkiem napływania dobrych danych z gospodarki