Dziecko urodzone krótko po rozwodzie – kto jest ojcem? Pytanie dziwne, ale to efekt kuriozalnego prawa

Teoretyczna sytuacja: małżonkowie są w trakcie rozwodu, nie utrzymują kontaktów, tym bardziej intymnych. Jeśli jednak kobieta urodzi dziecko przed upływem 300 dni od prawomocnego wyroku, to domniemanym ojcem jest… były mąż. Tak przynajmniej twierdzi polskie prawo. Rzecznik Praw Obywatelskich od lat próbuje doprowadzić do jego zmiany. Bezskutecznie!

Niestety, nie brak w rozmaitych ustawach i kodeksach przepisów, które może i były przyjęte w dobrej wierze, ale finalnie doprowadzają do absurdalnych sytuacji komplikując życie Polakom. Pół biedy, jeśli szybko zostaną znowelizowane, czyli poprawione. W niektórych jednak przypadkach pozostają niezmienione przez długie lata, choć trudno zrozumieć dlaczego. Taki przykład można znaleźć w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym (k.r.io.). 

Chodzi o artykuł 62. dotyczący „domniemania pochodzenia dziecka z małżeństwa”. Zacytujemy go w pełnym brzmieniu. Nie jest bowiem długi, a może mieć fundamentalne znaczenie dla wielu osób.

§1. Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.
§2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża. Domniemanie to nie dotyczy przypadku, gdy dziecko urodziło się w następstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji, na którą wyraził zgodę pierwszy mąż matki.

Rzecznik Praw Obywatelskich od dłuższego czasu zabiega o zmianę tego przepisu. Dlaczego? 

Obecny stan prawny stwarza zasadnicze komplikacje w ustaleniu pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny” – tłumaczy biuro RPO, do którego wpływają skargi dotyczące tej sytuacji. 

Dodając: „Przyczynia się on także do większego obciążenia sądów rodzinnych rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa; takie powództwo jest w obecnym stanie prawnym jedynym środkiem doprowadzenia do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną”. 

Bo jest jeszcze paragraf 3 wskazujący właśnie, iż wyjaśnienie wszelkich wątpliwości może się odbyć tylko na drodze sądowej

§3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.

Chcąc przystępniej wyjaśnić istotę problemu, posłużymy się teoretycznym przykładem, który jednak wcale nierzadko ma miejsce w realnym życiu. 

Małżonkowie podjęli decyzję o rozstaniu, ale z różnych powodów proces rozwodowy przed sądem trwał długo. W tym czasie formalnie pozostawali w związku, choć na nowo poukładali sobie życie, mieli innych partnerów, kobieta zaszła w ciążę. Maluch przyszedł na świat. I nagle pojawił się niespodziewany problem - kto jest ojcem dziecka? 

Pozornie oczywistą odpowiedź komplikuje bowiem brzmienie wspomnianego art. 62 krio. Jeśli nie minęło 300 dni od prawomocnego orzeczenia stwierdzające rozwód, to zgodnie z polskim prawem, domniemanym ojcem jest małżonek matki dziecka. Nie jej obecny partner, nawet jeśli potwierdza swoje ojcostwo. 

Właśnie na te kuriozalne zawiłości prawne uwagę zwraca RPO. 

„Należy to zmienić, bo procesy rozwodowe trwają nawet latami – w tym czasie rozwodzący się zakładają nowe związki i rodzą im się dzieci. A biologiczny ojciec dziecka urodzonego przed upływem 300 dni nie może go uznać i nadać swego nazwiska” 

- tłumaczy.

Ministerstwo Sprawiedliwości doskonale zdaje sobie sprawę z istnienia problemu, bo było o nim informowane.

Wielokrotnie! Mało tego, przyznawało rację RPO i zapowiadało wprowadzenie zmian. Niestety, na deklaracjach się skończyło. 

Już w Sejmie VIII kadencji (lata 2015-2019) podjęto prace legislacyjne mające znowelizować Kodeks rodzinny i opiekuńczy, a artykuł 62. planowano usunąć – zakończyła się jednak kadencja.

„Projekt ustawy uległ dyskontynuacji” – potwierdziło Ministerstwo Sprawiedliwości.

W następnej kadencji scenariusz się powtórzył.

„W obecnej X kadencji Sejmu projekt ustawy opiniowała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego oraz Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego. Nie został ponownie skierowany do wpisu do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.Aktualnie kwestia domniemania pochodzenia dziecka oraz zakresu obowiązywania tego domniemania jest przedmiotem prac Zespołu Problemowego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego. Gdy tylko zespół problemowy zakończy prace, a Komisja przyjmie stanowisko w tej sprawie bądź zaakceptuje projekt zmian prawnych, stosowne materiały zostaną udostępnione publicznie na stronie internetowej” – przekazał Arkadiusz Myrcha, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Czyli nie wiadomo kiedy… W takim tempie to ewentualny projekt, nawet jeśli powstanie, znowu „ulegnie dyskontynuacji”.
Sytuacja jest tym bardziej niezrozumiała, że o nowelizację w 2020 r. apelował Rzecznik Praw Obywatelskich – wówczas był nim Adam Bodnar. Kolejne pisma trafiły do ministra sprawiedliwości m.in. w lutym 2024 r. Wtedy był nim Adam Bodnar. Nic się nie zmieniło!
 

Źródło