Zmiany w podatku Belki korzystne, ale dla drobnych inwestorów

Planowane zmiany w podatku Belki to krok w dobrym kierunku, ale mogą być niewystarczającą zachętą do oszczędzania i inwestowania - uważają eksperci. Ulga dla indywidualnego inwestora nie przekroczy w praktyce 2 tys. zł rocznie, co stanowi zbyt niski limit. Dodatkowym ograniczeniem będzie konieczność gromadzenia oszczędności tylko w jednym pakiecie oraz wymagany co najmniej roczny termin zapadalności lokat. Wdrożenie zmian może być problematyczne i kosztowne.

Według najnowszych informacji Ministerstwa Finansów zmiany w tzw. podatku Belki mają polegać na wprowadzeniu dwóch kwot wolnych od opodatkowania - z oszczędności gromadzonych w pakiecie oszczędnościowym obligacji lub lokat terminowych oraz z inwestycji kapitałowych, np. sprzedaży akcji giełdowych. Kwoty wolne - stanowiące iloczyn stopy depozytowej NBP i kwoty 100 tys. zł - mają być określone w obwieszczeniu MF. Obecnie kwoty te wynosiłyby po 5250 zł.

Ograniczenie kwotowe i czasowe

- W przypadku oszczędności, zwolnienie z podatku będzie dotyczyło części dochodów (przychodów) – do określonego rocznego limitu – z rachunków terminowych lokat oszczędnościowych oraz z obligacji, o terminie zapadalności co najmniej rok, które będą zapisane w wyodrębnionym pakiecie oszczędnościowym, osobno prowadzonym dla obligacji i osobno dla lokat terminowych 

- poinformował wiceminister finansów Jarosław Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską nr 2031.
Jednocześnie zastrzegł, że podatnik będzie mógł gromadzić oszczędności tylko w jednym wyodrębnionym pakiecie oszczędnościowym obligacji lub jednym wyodrębnionym pakiecie oszczędnościowym lokat terminowych. Wyodrębniony pakiet oszczędnościowy może być prowadzony przez instytucję finansową (bank, SKOK lub oddział banku zagranicznego), mającą siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Instytucja finansowa, prowadząca wyodrębniony pakiet oszczędnościowy, jako płatnik będzie pobierać 19 proc. podatku od nadwyżki ponad kwotę wolną. 
Z kolei w przypadku inwestycji giełdowych (np. sprzedaży akcji) podatnik będzie sam rozliczał kwotę wolną w zeznaniu rocznym PIT-38. 

- Zarówno roczna kwota zwolnienia dochodów (przychodów) z oszczędności gromadzonych w wyodrębnionym pakiecie oszczędnościowym obligacji lub lokat terminowych, jak i roczna kwota wolna od podatku od dochodów z inwestycji kapitałowych, określane będą w obwieszczeniu Ministra Finansów na każdy rok kalendarzowy. Proponujemy, aby każda z tych kwot wynosiła iloczyn stopy depozytowej NBP na ostatni dzień trzeciego kwartału roku poprzedzającego rok podatkowy i 100 tys. zł (obecnie byłoby to 5250 zł) 

 - poinformował Jarosław Neneman.

Krok w dobry kierunku, ale niewystarczający

Według ekspertów to oczekiwana zmiana, ale może okazać się niewystarczająca.
Jak zauważa dr Grzegorz Keler, adwokat, senior manager w Thedy & Partners, zmiany w podatku Belki są konieczne dla zwiększenia atrakcyjności inwestycji kapitałowych. Aktualnie bardziej preferencyjnie opodatkowane są niektóre inne formy oszczędzania i inwestowania, np. nieruchomości. W tej sytuacji inwestorzy lokują swoje środki nie na giełdzie czy w funduszach inwestycyjnych, ale w innych miejscach. Cierpi na tym rynek kapitałowy, a w konsekwencji gospodarka, do której nie trafia kapitał z oszczędności Polaków. Jednak kwota zwolnienia z podatku, które zgodnie z zapowiedziami przedwyborczymi miała wynosić 100 tys. zł, zostanie drastycznie ograniczona. 

- W praktyce oznaczałoby to, że obecnie limit zwolnienia dla przychodów z obligacji lub lokat terminowych wyniósłby 5250 zł. Tyle samo wyniosłaby odrębna kwota wolna od podatku od dochodów z inwestycji kapitałowych. Faktycznie więc indywidualny podatnik mógłby skorzystać z preferencji nieprzekraczającej 2000 zł podatku rocznie (2 x 997,5 zł). Taką kwotę można traktować jako pewną ulgę dla podatników, zwłaszcza tzw. drobnych ciułaczy, ale trudno uznać ją za zachętę do inwestycji kapitałowych. Zakup i wynajem mieszkania z podatkowego punktu widzenia nadal będzie korzystniejszy niż inwestycja np. w akcje spółek giełdowych czy obligacje 

- mówi dr Keler.

Niski limit kością niezgody

Podobnie uważa Grzegorz Grochowina, szef Zespołu Zarządzania Wiedzą w Departamencie Podatkowym w KPMG w Polsce. 

- Zapowiedź wprowadzenia kwoty wolnej od podatku to oczywiście krok w dobrym kierunku, jednak wymaga jeszcze konsultacji z szeroko pojętym środowiskiem inwestorów oraz instytucji finansowych. Kością niezgodny będzie z pewnością niski limit zwolnienia z podatku, który obecnie wyniósłby 5250 zł 

– mówi ekspert KPMG.

Podaje przykład, że inwestor nie zapłaci podatku, jeśli np. kwota odsetek po rozwiązaniu lokaty długoterminowej wyniesie 4 tys. zł, ponieważ zmieści się w kwocie wolnej 5250 zł. Jeśli jednak uzyska 7000 zł odsetek, to zapłaci 19 proc. od nadwyżki ponad 5250 zł (1750 zł x 19 proc. = 332,5 zł).

- Sporny będzie też wymagany przynajmniej roczny okres zapadalności lokat i obligacji, ponieważ efektem tego będzie ograniczenie dostępu do własnych środków. Inwestor nie skorzysta z kwoty wolnej, jeśli zdecyduje się np. na lokatę 3 lub 6- miesięczną. Ograniczeniem będzie też wymóg gromadzenia oszczędności tylko w jednym wyodrębnionym pakiecie oszczędnościowym, ponieważ ograniczy to możliwość dywersyfikacji środków 

– mówi Grzegorz Grochowina.

Pytanie o pakiet oszczędnościowy

Dr Grzegorz Keler zwraca też uwagę na enigmatyczne zapowiedzi MF dotyczące wprowadzenia wyodrębnionego pakietu oszczędnościowego, na którym byłyby zapisane dochody z rachunków terminowych lokat oszczędnościowych oraz z obligacji. Pakiety takie mają prowadzić instytucje finansowe, takie jak banki i SKOKi, ale już nie domy maklerskie. Podatnik ma gromadzić oszczędności tylko w jednym takim pakiecie, a instytucja finansowa prowadząca pakiet ma pilnować, by nie przekroczono limitu zwolnienia podatkowego.

- Nie jest jasne, czy pakiet taki ma być jedynie rodzajem narzędzia ewidencyjnego dla celów podatkowych, czy też np. będzie on miał charakter zbliżony do rachunku maklerskiego. W obu przypadkach koszty wdrożenia nowego rozwiązania mogą być istotne. Teoretycznie poniosą je banki, ale ostatecznie zostaną one zapewne przerzucone na klientów. Przede wszystkim jednak powstaje pytanie, czy jeżeli podatnik będzie gromadził oszczędności w różnych instytucjach finansowych, to czy uniemożliwi mu to korzystanie ze zwolnienia. Zmuszenie podatników do korzystania z usług tylko jednej instytucji finansowej negatywnie wpływałoby na konkurencję na rynku 

- wskazuje dr Grzegorz Keler.

- Na razie więc plany zmian legislacyjnych budzą poważne wątpliwości. Wydają się niewystarczające, a jednocześnie potencjalnie problematyczne z punktu widzenia ich wdrożenia. Należy jednak pamiętać, że na obecnym etapie mamy do czynienia jedynie z ogólnymi informacjami i zapowiedziami. Faktyczne znaczenie zmian w podatku Belki poznamy dopiero po opublikowaniu projektu ustawy 

- podsumowuje adwokat. 

 

Skomentuj artykuł: