Strajk okupacyjny studentów w akademiku UJ

Władze UJ zawiesiły wszelkie rozmowy z studentami prowadzącymi strajk okupacyjny w nieczynnym akademiku uczelni do czasu opuszczenia przez nich obiektu. Argumentują, że okupowanie budynku jest nielegalne i niebezpieczne dla osób tam przebywających i stanowi "bezprawny atak na mienie UJ".

W piątek wieczorem grupa studentów rozpoczęła strajk okupacyjny należącego do Uniwersytetu Jagiellońskiego nieczynnego Domu Studenckiego "Kamionka". Żądają wycofania się władz uczelni z decyzji o sprzedaży akademika, remontu budynku i możliwości zamieszkiwania tam od kolejnego roku akademickiego. Wskazują na wysokie ceny mieszkań w Krakowie i duże zapotrzebowanie na miejsca w domach studenckich. Z delegacją protestujących spotkały się w sobotę w Collegium Novum władze UJ, w tym rektor prof. Jacek Popiel.

W poniedziałkowym oświadczeniu władze UJ poinformowały, że "w związku z jawnym nieprzestrzeganiem obowiązujących przepisów prawa oraz nieszanowaniem ustaleń wspólnie przyjętych podczas negocjacji prowadzonych w sobotę 18 maja br. Uniwersytet Jagielloński zawiesza wszelkie rozmowy z okupującymi nielegalnie akademik do czasu przywrócenia stanu zgodnego z obowiązującymi przepisami prawa, tj. w szczególności opuszczenia obiektu".

Władze UJ ponownie wezwały wszystkie osoby do opuszczenia akademika "Kamionka".

"Okupowanie akademika +Kamionka+ nie stanowi pokojowego strajku, tylko nielegalne, niezgodne z prawem wtargnięcie na teren uczelni" – podkreślono w oświadczeniu i wskazano, że okupacja będąca "bezprawnym atakiem na mienie UJ" odbywa się przy udziale osób niebędących studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Według władz UJ studenci tej uczelni mają możliwość podejmowania pokojowych akcji protestacyjnych, a także prowadzenia rozmów z władzami UJ. 

"Nie skorzystali jednak z tej możliwości, wybierając bezprawny atak na mienie UJ przy udziale osób niebędących studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego" 

– argumentują.

Z uwagi na stan techniczny budynku – zaznaczono w oświadczeniu – przebywanie w nim może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Dlatego odbywa się ono "na własne ryzyko i ze świadomością bezprawności działania". Władze UJ zabroniły zapraszania przez protestujących do okupowanego akademika jakichkolwiek osób.

W związku z zaleceniami służb technicznych – dodano – zaistniała konieczność wyłączenia gazu i prądu, a do obiektu będą wpuszczane, w razie potrzeby, jedynie służby ds. bezpieczeństwa, służby techniczne i służby medyczne.

"Wspieranie zachowań bezprawnych i naruszających ogólnie przyjęte normy społeczne oraz zasady współżycia społecznego nie jest zgodne z wartościami obowiązującymi w Uniwersytecie Jagiellońskim" – podkreślili przedstawiciele UJ.

Z kolei strajkująca grupa w poniedziałkowej informacji zapowiedziała, że czeka na dalsze rozmowy z władzami UJ w okupowanym budynku i skarżyła się na nielegalną – ich zdaniem – interwencję policji w DS "Kamionka" w nocy z piątku na sobotę.

"Wezwanie policji w celu zastraszenia protestujących studentek i studentów jest precedensem na skalę współczesnej historii kraju" – zaznaczyli.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez UJ na decyzję władz z 2018 r. o sprzedaży budynku miały wpływ uwagi studentów dotyczące oddalenia akademika od uczelni, a także konieczność przeprowadzenia w nim kosztownego remontu.

Zgodę na sprzedaż zespołu domów studenckich "Kamionka" w styczniu 2018 r. wyraził w uchwale Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pieniądze ze sprzedaży tych nieruchomości miałyby być przeznaczone na budowę nowego akademika dla studentów na terenie Kampusu 600-lecia Odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Źródło

Skomentuj artykuł: