Tyle Big Tech wydaje na lobby w Unii Europejskiej

Branża informatyczna ma większą siłę lobbingu niż sektor farmaceutyczny, finansowy czy paliw kopalnych, wydając rocznie ponad 97 mln euro, by wpłynąć na podejmowanie decyzji w Unii Europejskiej - wynika z raportu Corporate Europe Observatory i LobbyControl, o którym pisze brukselski portal EUobserver.

Badania przeprowadzone przez dwie organizacje pozarządowe ujawniły sytuację, gdzie zaledwie 10 firm odpowiada za prawie jedną trzecią łącznych wydatków lobby technologicznego, a Google, Facebook i Microsoft przeznaczają na to ponad 5 mln euro każde. Pozostałe to Apple, Huawei, Amazon Europe, Vodafone Belgium, QUALCOMM, Intel i IBM.

W sumie 612 firm i grup w sektorze cyfrowym zostało zidentyfikowanych jako podmioty lobbingowe w Brukseli – przy czym większość dużych graczy pochodzi z USA.

W raporcie zauważa się, że firmy technologiczne nie tylko lobbują u poszczególnych decydentów, ale również są zwykle częścią zrzeszeń biznesowych i handlowych oraz sieci nieprzejrzystej współpracy z think tankami, firmami konsultingowymi i środowiskiem akademickim, przez które starają się także wpłynąć na debatę publiczną.

Obecnie przedmiotem intensywnego lobbingu jest unijne prawo o rynkach cyfrowych (DMA) i prawo o usługach cyfrowych (DSA). DSA ma na celu pociągnięcie firm do odpowiedzialności za nielegalne i szkodliwe treści wyświetlane na ich platformach, podczas gdy DMA próbuje ustanowić listę "zaleceń" i "zakazów" dla największych platform internetowych.

Jednak raport pokazuje również, że lobbyści stojący za branżą informatyczną wciąż opowiadają się za regulacją w oparciu o indywidualne podejście, twierdząc że "regulacja tłumi innowacje" lub argumentując, że zbyt duża ilość regulacji spowoduje, że Europa zostanie w tyle za USA i Chinami.

Na przykład wiceprezes Facebooka ds. komunikacji Nick Clegg (były wicepremier Wielkiej Brytanii) napisał w tekście opublikowanym w maju 2020 roku, że "model chiński stanowi zagrożenie dla otwartego internetu, jaki znamy", a "decydenci muszą uniknąć dwóch niezamierzonych konsekwencji: niepotrzebnego tłumienia innowacji w Europie i nieumyślnego przyspieszenia rozbicia globalnego internetu".

W ramach Komisji Europejskiej urzędnicy wysokiego szczebla UE od listopada 2019 r. odbyli 270 spotkań na temat tych dwóch propozycji. 75 proc. spotkań odbyło się z lobbystami branżowymi, podczas gdy 19 proc. z organizacjami pozarządowymi i innymi grupami (6 proc.).

Walka lobbingowa przeniosła się do Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej, tymczasem społeczeństwo obywatelskie i środowisko akademickie wzywają instytucje UE do zajęcia się nie tylko koncentracją potęgi gospodarczej gigantów technologicznych, ale także ich zdolnością do wpływania na podejmowanie decyzji w UE.

- Władza gospodarcza i polityczna gigantów technologicznych jest ogromna i nie będą oni pozostawać bierni w obliczu możliwych nowych przepisów, które wpływają na sposób prowadzenia przez nich działalności. Dlatego instytucje UE muszą zmienić pilnie sposób, w jaki radzą sobie z tym lobbingiem

powiedział Tommaso Valleti, były główny ekonomista wydziału ds. konkurencji KE i profesor ekonomii w Imperial College London
Źródło

Skomentuj artykuł: