W sprawie Turowa trzeba prowadzić dialog

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk wyraził nadzieję, że rozpoczynające się w czwartek spotkanie ministrów odpowiedzialnych za sektor transportowy w państwach Grupy Wyszehradzkiej pozwoli utrzymać relacje w tym zakresie na dotychczasowym, dobrym poziomie.

Podczas dwudniowego spotkania w Krakowie polską stronę reprezentować będzie minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Swoją obecność potwierdzili: minister transportu i budownictwa Republiki Słowackiej Andrej Doleżal, wiceminister transportu Republiki Czeskiej Jan Šechter, zastępca sekretarza stanu ds. transportu w Ministerstwie Innowacji i Technologii Węgier Peter Toth. - Zaprosiłem do naszego Krakowa ministrów transportu. Obiecywałem, że w królewskim mieście ministrowie transportu Grupy będą mogli rozmawiać o sprawach ważnych, związanych z koleją, inwestycjami drogowymi, transportem samochodowym. Mamy przygotowaną wspólną deklarację. Ministrowie pozytywnie odpowiedzieli na wizytę w Krakowie. Spotkania w stolicach są standardem. Nie jest standardową wizyta w Krakowie - mówił Adamczyk w czwartkowej rozmowie na antenie Radia Kraków.


 

Szef resortu transportu pytany o relacje gospodarcze z Czechami w kontekście sprawy Turowa przypomniał, że z ministrem transportu Czech pozostaje od lutego 2016 roku w „dobrych, koleżeńskich relacjach na poziomie merytorycznym”. - Doprowadziliśmy do powstania umów międzyrządowych, były porozumienia ws. połączenia drogi S3 z portów Szczecin-Świnoujście do południowej granicy państwa. Połączyliśmy tę drogę z autostradą w Czechach. Porozumienia trwają. Podobnie na kolei - wskazał Adamczyk. - Te relacje nie są zaburzone. Jestem przekonany, że ich efektem będą konkretne połączenia. Problem Turowa - mam nadzieję - znajdzie rozstrzygniecie, jak okres wyborczy w Czechach się skończy. Łączę te wydarzenia z kampanią polityczną w Czechach. To się zmieni. Jestem optymistą. Trzeba rozmawiać i prowadzić dialog. Będziemy go prowadzili w Krakowie - zapowiedział Adamczyk. W lutym br. czeskie władze skierowały sprawę związaną z kopalnią Turów do TSUE. W ich ocenie rozbudowa kopalni zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca. W maju unijny sąd, w ramach środka zapobiegawczego, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. Decyzję TSUE premier Mateusz Morawiecki określił jako bezprecedensową i sprzeczną z podstawowymi zasadami funkcjonowania UE. Polski rząd oświadczył jednocześnie, że wydobycie w kopalni Turów nie zostanie wstrzymane i rozpoczął negocjacje ze stroną czeską. Pod koniec maja szef polskiego rządu, po rozmowach z premierem Czech Andrejem Babiszem w Brukseli w czasie szczytu UE, poinformował, że obie strony są bliskie porozumienia, w wyniku którego Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek z TSUE. Z kolei Babisz zapowiedział wówczas, że rząd czeski nie wycofa skargi z TSUE, dopóki nie zostanie podpisana umowa z Polską. Później poinformowano, że rząd Czech będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia TSUE. Dwa dni później Komisja Europejska zdecydowała o dołączeniu jako strona do pozwu Czech przeciw Polsce. W środę po południu do Pragi poleciała delegacja polskich ministrów, którzy mają ustalić ostateczne szczegóły umowy w sprawie kopalni w Turowie i przyspieszyć cykl negocjacji z Czechami.

Źródło

Skomentuj artykuł:

N