Cyfrowe piractwo kwitnie. Szczególnie w Europie

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez firmę doradczą Kearney oraz firmę MUSO, dostarczającą rozwiązania antypirackie skoncentrowane wokół analityki danych, liczba odwiedzin na witrynach z nielegalnymi materiałami wideo, miała w 2023 roku przekroczyć 141 miliardów, wzrastając o 12 proc. ciągu 4 lat. Szacuje się, że globalnie trend ten powoduje w sektorze mediów straty na poziomie 75 miliardów dolarów rocznie. Problem mają szczególnie Europa i Azja, bo to właśnie tutaj, odnotowuje się najwięcej przypadków piractwa internetowego. Jak się okazuje, nadawcy nawet nieznacznie ograniczając to zjawisko, mogą odzyskać pokaźne przychody tracone na rzecz piractwa.

Przewiduje się, że do 2028 r. wysokość globalnych strat związanych z nielegalnym udostępnianiem treści wideo osiągnie 125 miliardów dolarów rocznie. Europa wraz z regionem Azji i Pacyfiku odpowiada aż za ponad połowę wizyt na stronach związanych z piractwem internetowym. Sprawia to, że takie oferowanie materiałów staje się coraz większym problemem dla właścicieli treści, licencjonujących je oraz drobnych producentów. Jednak firmy z branży mediów mogą aktywnie przeciwdziałać temu trendowi m.in. badając zachowania osób konsumujących pirackie treści. Szansą są zwłaszcza użytkownicy, którzy korzystają z takich materiałów nie z przyczyn finansowych, ale z powodu braku dostępności legalnej wersji na rynku czy też ze względów technicznych. Gdyby branża odzyskała przynajmniej jedną czwartą straconych dochodów z tytułu piractwa, wartość globalnego rynku nadawców i xVOD wzrosłaby o 6 proc.

Najczęściej piraci się w Europie

W Europie i regionie Azji i Pacyfiku w pierwszej połowie 2023 roku odnotowano po 31 proc. globalnej liczby wizyt na stronach pirackich. Jednak biorąc pod uwagę populację, w regionie APAC przypada jedynie 5 wizyt na mieszkańca, przy oszałamiającej liczbie 34 w Europie. Sprawia to, że piractwo treści wideo jest najczęstsze właśnie na naszym kontynencie. Na poziomie krajowym czołowe pozycje w rankingach zajmują Stany Zjednoczone i Indie, które mają po 11 proc. globalnego udziału. Na kolejnych miejscach znajdują się Rosja, Wielka Brytania, Kanada i Ukraina. Natomiast Polska wyróżnia się największą tendencją spadkową spośród badanych krajów w Europie. Od 2018 roku zmniejszyliśmy częstotliwość wizyt o połowę, jednak nadal na użytkownika przypada średnio ponad 30 wizyt w roku.

– W porównaniu do pozostałych krajów Europy, w Polsce częstotliwość korzystania z pirackich treści wideo znacząco zmniejsza się. Bardziej zamożne kraje, jak Niemcy czy Holandia, mają większy problem z tym procederem. Natomiast rozwój oferty streamingowej w Polsce sprawia, że dostęp do legalnych treści jest znacznie prostszy, tańszy (w niektórych przypadkach nawet darmowy), a ich lista sięga tysięcy tytułów. Ponadto wzrasta świadomość społeczeństwa wobec ryzyka, jakie niesie ze sobą działalność piracka. Dostawcy usług muszą jednak pamiętać, że nawet rosnąca oferta tytułów może odnieść odwrotny rezultat w walce, kiedy użytkownik chcący być „na bieżąco” z popularnymi produkcjami, musi żonglować abonamentami platform w momencie, gdy ich ceny w ostatnim czasie rosną – dodaje, Łukasz Wiśniewski, konsultant z warszawskiego biura Kearney.

Jakie materiały najczęściej konsumowane są nielegalnie? Najwięcej, bo aż 65 proc. z nich stanowią nielicencjonowane filmy i programy telewizyjne. Problematyczne jest też anime, związane z 25 proc. wizyt na pirackich stronach oraz sport na żywo, który odpowiada za 9 proc. To właśnie zainteresowanie tymi dwoma obszarami rośnie najszybciej od 2018 roku. Natomiast w przypadku podziału na gatunki, wśród seriali największy popyt na jest na dramaty, a filmów na akcję. 

Walka z piractwem może być szansą na dodatkowe zyski

Właściciele praw do materiałów, w ramach działań antypirackich, zazwyczaj skupiali się na użytkownikach, którzy konsumowali pirackie treści, także dostępne legalnie, z powodów finansowych lub ignorancji. Celem było przede wszystkim napiętnowanie osób korzystających z nielegalnych źródeł oraz zwiększanie świadomości o szkodliwości piractwa. Działania te są ważne, jednak największą szansę dla firm stanowi inna grupa. Są nią osoby, które świadomie korzystają z pirackich treści, ponieważ te legalnie nie są dostępne na ich rynku lub usługa ma ograniczenia techniczne albo handlowe.

– Globalny wzrost piractwa treści wideo jest niepokojący, jednak poprzez zmianę podejścia, może być szansą na dodatkowy przychód nadawców czy właścicieli licencji. Zrozumienie motywacji użytkowników pirackich witryn i gromadzone na ich temat dane mogą stać się katalizatorem zmian komercyjnych i operacyjnych. Wymaga to często wprowadzania modyfikacji w kosztach, dostępności i wrażeniach widzów, ale takie działania zarówno przyciągają nowych, jak i zatrzymują stałych użytkowników. Odzyskanie jedynie jednej czwartej utraconych dochodów z piractwa przyczyniłoby się do wzrostu wartości globalnego rynku nadawców i xVOD o 24 miliardy dolarów – mówi Łukasz Wiśniewski, konsultant z warszawskiego biura Kearney.

Problem piractwa wpływa na właścicieli treści i licencjonujących je ze względu na komercyjną wartość praw. Wyprodukowanie takich materiałów to praca całego przemysłu filmowego, zatrudniającego tysiące specjalistów, aktorów i wymaga dużego zaplecza wspierającego produkcje. Piractwo przekłada się więc negatywnie także na dobrobyt ogółu społeczeństwa, do którego trafia część przychodów z produkcji. Zniechęca również bezpośrednie inwestycje zagraniczne i negatywnie wpływa na biznes, świadcząc o braku zdolności rządu do zwalczania naruszeń własności intelektualnej. Należy też mieć na uwadze, że dystrybucja pirackich treści to podstawowa aktywność międzynarodowych organizacji przestępczych, które często angażują się w szerszy zakres nielegalnej działalności. Jednak wprowadzenie odpowiednich zmian może pomóc firmom skutecznie ograniczać niekorzystny trend, a nawet dawać szansę na dodatkowe zyski. 

Źródło

Skomentuj artykuł: