Większe wymagania w nowym prawie wobec pracowników branży funeralnej

Stali, a do tego odpowiednio przygotowani pracownicy zastąpić mają w dużej mierze tych „dorywczych”, którzy wynajmowani są dziś przez firmy pogrzebowe - takie m.in. zmiany w zatrudnieniu w przedsiębiorstwach funeralnych przewiduje nowelizacja prawa pogrzebowego.

Branża funeralna z niecierpliwością czeka na nowelizację ustawy, która pozwoli jej na lepsze i bardziej profesjonalne działanie. Projekt nowelizacji znaleźć ma się niebawem w Sejmie.

Zatrudnienie to jedno z głównych zagadnień, które dość szczegółowo uregulują przepisy znowelizowanego wkrótce Prawa Pogrzebowego. Obecnie problem branży funeralnej stanowi np. brak etatów ani innych, dających większą stabilność, form świadczenia pracy.

- Dzisiaj wiele podmiotów z branży pogrzebowej nie zatrudnia na stałe pracowników, a bazuje jedynie na tzw. pracownikach „dorywczych”. Z taką sytuacją spotykamy się nawet w 7 na 10 funkcjonujących firm, w obrębie jednego powiatu - mówi Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Według niego, sytuacja taka to nie tylko ujma dla systemu ubezpieczeniowo-podatkowego, ale też źródło różnego rodzaju zagrożeń wynikających z braku doświadczenia i kompetencji takich pracowników, którzy ukierunkowani są tylko i wyłącznie na wykonanie konkretnego zlecenia, bez jakiegokolwiek wychodzenia poza jego ramy.

- Naraża to na utratę przedsiębiorców funeralnych daleko idącego zaufania publicznego co do sposobu działania i wykonywania szeroko pojętych usług pogrzebowych - skarży się Robert Czyżak i ilustruje to przykładem z ostatnich 2 lat:

- Taka sytuacja miała nagminnie miejsce w czasie pandemii COVID -19. Często do czynienia mieliśmy z tym, że właśnie przygodnie zatrudniani pracownicy do samej czynności pogrzebu, po jego zakończeniu, kompletnie bez żadnej dezynfekcji i przebrania wracali do swoich domów, a następnego dnia, w tych samych, niezdezynfekowanych strojach, pojawiali się w pracy - przypomina Robert Czyżak.

Jak uważa, nowe przepisy, oprócz nałożenia na firmy konkretnych obowiązków związanych z zatrudnieniem odpowiednio przygotowanych do świadczenia usług pogrzebowych osób, wprowadzi także szczegółowe reguły dotyczące higieny i bezpieczeństwa.

- Obecna jeszcze „wolna Amerykanka” to w wielu przypadkach ryzyko rozprzestrzeniania się chorób spowodowanych brakiem poszanowania podstawowych zasad higieny czy częstym, swoistym, „pójściem na skróty”, z jakim do czynienia możemy mieć np. przy transporcie czy przechowywaniu ciał - wskazuje Czyżak.

Dlatego właśnie, spodziewać się należy szczegółowych unormowań wobec osób odpowiedzialnych za przewożenie i przetrzymywanie zwłok. - Odpowiedzialność za przestrzeganie takich przepisów spoczywać będzie na pracodawcach czyli przedsiębiorcach funeralnych - zapowiada szef PIBP.

Poza tym, konkretne wymagania dotyczyć będą takich m.in. przygotowanie osoby zmarłej do pogrzebu z zachowaniem należytej godności osobie zmarłej.

- Polska Izba Branży Pogrzebowej wielokrotnie wskazywała stronie rządzącej na w/w problematykę. Spotkało się to ze zrozumieniem ze strony takich organów administracji państwowej jak Państwowa Inspekcja Pracy czy ZUS - informuje Czyżak i dodaje, że owa „wolna Amerykanka” w zatrudnianiu przypadkowych często osób przy świadczeniu usług pogrzebowych to także stałe powiększanie się szarej strefy w tym obszarze.

- Z tytułu chociażby nieodprowadzenia składek ZUS oraz należnego podatku, Skarb Państwa traci przecież rocznie kilkaset milionów złotych - dodaje.

W sektorze funeralnym pracuje obecnie około 100 tys. osób, z czego ponad połowa zatrudnianych jest doraźnie, często nawet bez żadnych umów - wynika z szacunków PIBP. Działa też ponad 4 tysiące firm świadczących usługi funeralne, jednak, jak odnotowuje Izba, wiele z nich - bez koniecznego, odpowiednio przygotowanego sprzętu - np. samochodów, obiektów do przechowywania ciał czy nawet tak podstawowych elementów wyposażenia jak rękawiczki czy maseczki.

Źródło

Skomentuj artykuł: