Ozdrowieńcy ofiarą niejasnych przepisów

Według oficjalnych danych już ponad półtora miliona Polaków przechorowało COVID-19. Dla wielu z nich to jednak dopiero początek problemów. Powodem jest niejasny status ozdrowieńców i niedostrzeganie przez rząd tej grupy - pisze dzisiaj "Dziennik Gazeta Prawna".

Jak wyjaśniają dziennikarze gazety, ozdrowieńcy nie są zwolnieni z testów, a negatywny wynik badania RT-PCR (wymaz z gardła) na obecność koronawirusa jest często wymagany przed wyjazdem za granicę, przed przyjęciem do szpitala czy przed powrotem do pracy.

"Nie jest jednak rzadkością wynik wskazujący obecność wirusa, choć pacjent już od tygodni nie choruje i – jak twierdzą lekarze – nie zaraża. Jak mówi Tomasz Anyszek, pełnomocnik zarządu ds. medycyny laboratoryjnej w spółce Diagnostyka, nawet do ośmiu tygodni od infekcji badanie wymazu z dróg oddechowych metodą RT-PCR może być pozytywne" - pisze "DGP".

- To jednak nie jest żywy wirus zdolny do infekowania, a tylko fragmenty jego materiału genetycznego – tłumaczy w rozmowie z dziennikiem Anyszek i szacuje, że obecnie nawet u kilku procent ozdrowieńców test wykonany kilka tygodni po chorobie może być pozytywny.

"W efekcie osoby takie są kierowane na 10-dniową izolację. Po tym, jak niedawno z niej wyszły. Przy tym od takiej diagnozy nie można się systemowo odwołać. Efekty bywają dramatyczne. Pacjentom przesuwa się planowe zabiegi, przerywa chemioterapię, a podróżnym odmawia wjazdu do kraju"

alarmują dziennikarze "DGP".

Informują też, że kwestia ozdrowieńców stała się przedmiotem ożywionej dyskusji Rady Medycznej przy premierze, która doradza szefowi rządu w walce z epidemią.

"Zmiana reguł jest potrzebna także ze względu na program szczepień. Jak przyznawał podczas wczorajszej konferencji prasowej prof. Andrzej Horban, szef Rady Medycznej, gremium rozważa, żeby ozdrowieńcy otrzymywali szczepienia później niż reszta pacjentów. Uregulowania statusu tych, którzy już chorowali, domaga się też branża turystyczna" - zauważa dziennik.

Skomentuj artykuł: