Prezes ING Banku Śląskiego: spowolnienie gospodarcze w 2020 r. nie będzie bardzo dotkliwe

Nadchodzące spowolnienie gospodarcze nie będzie w 2020 r. bardzo dotkliwe; prognozowany wzrost cen i inflacji powinien być przejściowy i ustabilizować się - ocenia prezes ING Banku Śląskiego Brunon Bartkiewicz. Spodziewa się on zmian własnościowych w polskim sektorze bankowym.
 

"Po pierwsze, mamy do czynienia z sytuacją, w której kapitał zagraniczny troszkę się z Polski wycofuje. Po drugie, mamy do czynienia również z grupą instytucji, która nie jest w najlepszej kondycji finansowej, więc tam zmiany własnościowe (w sektorze bankowym) muszą i będą następować"

ocenił prezes podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami w Katowicach.

"Potrzeba zmian własnościowych jest ewidentna i oczywista. Inne elementy mają dla mnie wtórne znaczenie"

dodał Bartkiewicz, pytany, czy kierunkiem zmian własnościowych w sektorze bankowym może być np. repolonizacja części banków.

Prezes ING Banku Śląskiego spodziewa się, że zmian będzie więcej, niż tylko anonsowana już sprzedaż mBanku. Nie odniósł się do pytania, czy ING jest zainteresowany udziałem w zmianach własnościowych na polskim rynku.

Pytany o prognozy i zagrożenia dla polskiej gospodarki na przyszły rok, Bartkiewicz ocenił, że obecnie - oprócz już widocznego spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego - nie widać fundamentalnych czynników wewnętrznych, które byłyby groźne dla rozwoju.

"Pomijając elementy zewnętrzne, wewnątrz Polski nie widać żadnych elementów, które miałyby sprawić, aby cokolwiek poza zwolnieniem tempa wzrostu gospodarczego się wydarzyło. To spowolnienie samo w sobie jeszcze w roku 2020 roku nie będzie w żaden sposób bardzo dotkliwe. Typowa sytuacja, która w takich momentach występuje, to odraczanie czy też dość gwałtowne spowalnianie tempa nowych inwestycji. Z tym niestety mamy do czynienia już od dłuższego czasu"

powiedział Bartkiewicz.

Zauważył, że w Polsce już od kilku lat mamy wzrost gospodarczy bez silnego impulsu inwestycyjnego.

"W związku z tym w roku 2020 nic aż tak wielkiego się nie wydarzy"

ocenił Bartkiewicz.

Dodał, że niewielkie tempo inwestycji prywatnych jest niepokojące, tym bardziej, że w ostatnich kilku-kilkunastu miesiącach (w zależności od sektora) - jak mówił - widać także osłabienie tzw. inwestycji zamiennych, czyli wymiany zużytego sprzętu produkcyjnego na nowy.

"Wniosek, jaki powinniśmy z tego wyciągnąć jest taki, że przedsiębiorcy nie wierzą, aby wysoki popyt utrzymywał się w dłuższym horyzoncie czasowym, lub boją się barier hamujących ich działalność i dochodowość, jak np. nowe regulacje podatkowe czy celne"

mówił Bartkiewicz.

Przypomniał, że ze stosunkowo niewielkim poziomem inwestycji prywatnych w Polsce mamy do czynienia już od dłuższego czasu. "Gospodarka ma się dobrze, natomiast nie wykorzystaliśmy czasu koniunktury na budowę nowych zdolności produkcyjnych, nowych mocy wytwórczych, nowej konkurencyjności w tym zakresie" - ocenił.

Zdaniem prezesa obserwacja czynników cenotwórczych potwierdza prognozy, że w 2020 r. nastąpi wzrost cen towarów i usług.

"Ceny w Polsce w roku 2020 wzrosną, jednak w ciągu roku element przyrostu cen zacznie słabnąć. Projekcje, które prezentuje NBP, w poważnym stopniu pokrywają się z naszą oceną. Inflacja w Polsce może sięgnąć powyżej 3 pkt. proc., ale jest to element do pewnego stopnia przejściowy. Sądzę, że ona ustabilizuje się poniżej tego 3-procentowego poziomu pod koniec przyszłego roku"

mówił prezes ING Banku Śląskiego.

Jego zdaniem aktywne zaangażowanie w budowę "zielonego europejskiego ładu" jest szansą dla polskiej gospodarki.

"Polsce potrzebna jest bardzo dynamiczna transformacja w zakresie miksu energetycznego; nie tylko ze względów solidarnościowego współdziałania w ochronie klimatu na świecie, ale głównie dlatego, że Polska powinna silnie przestawiać się temu, by nie była kojarzona z brunatnymi technologiami - bo to będzie nas bardzo drogo kosztować i będziemy coraz bardziej usuwani z łańcucha dostaw czy łańcucha wytwórczego. Transformacja potrzebna jest również dlatego, że na bazie owych zmian tworzy się dzisiaj ogromna część przyszłego przemysłu, sił wytwórczych i usług. Polski nie stać na to, aby w tym wyścigu nie uczestniczyć"
 

powiedział Bartkiewicz.

"Jeżeli nie wejdziemy w transformację, czyli nie przesuniemy całych potrzeb naszego rynku - w tym i dużych potrzeb naszego sektora energetycznego i rządowego - to brak tego rynku wewnętrznego sprawi, że w tym wyścigu będziemy ewentualnie uczestniczyć tylko jako wytwórca, a więc kolejny raz ucieknie nam możliwość odegrania silnej roli na miarę naszych intelektualnych ambicji. Bo chcielibyśmy być krajem, który buduje konkurencyjność gospodarki w oparciu o nasz intelekt, a nie tylko o tanie ręce do pracy"

podsumował szef jednego z największych w Polsce banków.
Źródło

Skomentuj artykuł: