Obawy związane z bańką sztucznej inteligencji na Wall Street są tak stare, jak sam ChatGPT. Czy boom na sztuczną inteligencję to nowa tulipanowa mania? A może cały ten szum dotyczy jedynie samego szumu... i jest przereklamowany ?
Entuzjazm związany ze sztuczną inteligencją jest z pewnością bardzo głośny ale także kontrowersyjny. Wielu inteligentnych ludzi znalazło się po przeciwnych stronach coraz bardziej stronniczej debaty na temat wartości generatywnej sztucznej inteligencji – technologii leżącej u podstaw chatbotów, takich jak ChatGPT firmy OpenAI czy Gemini firmy Google.
Obecnie staje się jasne, że w ciągu ostatnich kilku lat Wall Street mogła posunąć się zbyt mocno w kierowaniu pieniędzy w kierunku nowego, błyszczącego obiektu z Doliny Krzemowej.
A jeśli niedociągnięcia technologii i wątpliwe zastosowania konsumenckie nie wystarczą, aby obniżyć temperaturę?
Pierwszy kwartał tego roku był dla akcji spółek technologicznych ciężki. Ale są też konkretne obawy dotyczące sztucznej inteligencji – począwszy od chińskiego przewrotu DeepSeek w styczniu, a także nieudanego wejścia startupu zajmującego się przetwarzaniem w chmurze AI, wspieranego przez ulubieńca Wall Street, Nvidię, która sama straciła 1 bilion dolarów wartości rynkowej.
Indeks Nasdaq 100, który jest nieproporcjonalnie skoncentrowany na technologii, spadł w tym roku o 10,5% – ponad dwukrotnie więcej niż szerszy indeks S&P 500.
„Wchodzimy w dolinę rozczarowania”
– uważa analityk D.A. Davidson Gil Luria, odnosząc się do fazy cyklu szumu medialnego Gartnera, która następuje po szczycie zawyżonych oczekiwań.
Big Tech wydaje miliardy na poprawę swoich możliwości w zakresie sztucznej inteligencji i budowę gigantycznych centrów danych, które według firm będą niezbędne do zasilania przyszłych „projektów”. Ale Wall Street staje się coraz bardziej niecierpliwa – do tej pory było dużo wydatków i nie było jasności co do tego, w jaki sposób mogą one kiedykolwiek zamienić się w przychody.
Dyskurs na temat „bańki” sztucznej inteligencji nabrał tempa w ostatnich tygodniach – częściowo z powodu uzasadnionych sygnałów ostrzegawczych w branży, a częściowo z powodu całej paplaniny „czy USA zbliżają się do recesji”.
W zeszłym tygodniu prezes Alibaba Group, Joe Tsai, wywołał poruszenie, gdy powiedział na szczycie inwestycyjnym w Hongkongu, że widzi „początek pewnego rodzaju bańki” wokół budowy centrów danych. Tymczasem analitycy z TD Cowen stwierdzili, że Microsoft zrezygnował z niektórych projektów centrów danych, co oznacza, że firma martwi się o przyszły popyt.
Wszystko to wstrząsnęło inwestorami w czasie, gdy muszą się martwić o wiele więcej niż tylko sztuczną inteligencję.
Obecnie rynek pracy w USA wydaje się mniej pewny, a niejasność sytuacji wokół ceł paraliżuje niektóre firmy. Generalnie jednak amerykańskie firmy inwestują znacznie więcej niż tylko w sztuczną inteligencję, co może dawać nadzieję na ustabilizowanie sytuacji na giełdach.