Na zakupach i w restauracjach czujemy się bezpiecznie. W Europie spokojniejsi są tylko Belgowie i Niemcy

Polacy coraz bezpieczniej czują się na zakupach i w restauracjach; indeks niepokoju wraca do stanu sprzed miesiąca - w Europie spokojniejsi od nas zdają się być tylko Belgowie i Niemcy - wynika z najnowszej edycji badania firmy Deloitte "Global State of the Consumer Tracker".

Jak napisano w komunikacie Deloitte, indeks niepokoju powoli wraca do stanu sprzed miesiąca, kiedy osiągnął rekordowo niski poziom. Badanie zostało przeprowadzone na przełomie drugiej i trzeciej dekady sierpnia.

Według raportu, po rekordowym wzroście poziomu niepokoju wśród polskich konsumentów dwa tygodnie temu, dziś sytuacja zdaje się stabilizować. Indeks niepokoju, jakim eksperci Deloitte mierzą poziom lęku wśród konsumentów, czyli różnica netto między osobami, które zgodziły się ze zdaniem „Jestem bardziej zaniepokojony niż tydzień temu” oraz tymi, które zaprzeczyły temu stwierdzeniu, spadł w ciągu dwóch tygodni o 7 pp., do minus 8 proc.

"W Europie spokojniejsi od nas zdają się być tylko Belgowie (-10 proc.) i Niemcy. U naszych zachodnich sąsiadów poziom niepokoju jest najniższy na świecie (-32 proc.), ale systematycznie podnosi się on od pierwszej połowy lipca (-48 proc.)"

informuje Deloitte.

Partner zarządzający Deloitte w Polsce Tomasz Konik zwraca uwagę, że Polska jest czwartym, spośród badanych przez Deloitte, krajem na świecie z najniższym indeksem niepokoju. "Jednak fakt, że tak szybko reagujemy na zmiany może świadczyć o tym, że jesteśmy cały czas w trybie czuwania i nie lekceważymy ani pandemii, ani zagrożeń jakie niesie. Niech świadczy o tym chociażby fakt, że wciąż kwestie zdrowotne są tymi, o które lękamy się najbardziej" – mówi Konik.

Nawet Niemcy, którzy przechodzą właśnie drugą falę zachorowań, nie mają tak wysokiego jak Polacy poziomu lęku o zdrowie swoje (57 proc.) i swojej rodziny (71 proc.). W Europie od paru tygodni wyprzedzają nas tylko Hiszpanie, wśród których znacznie więcej jest tych, którzy niepokoją się o własną kondycję (72 proc.) i zdrowie bliskich (73 proc.). Globalnie wyższy poziom obaw jest jedynie w Chile, Chinach, Indiach i Meksyku. Najmniej obawiają się Holendrzy.

Zdaniem Deloitte niepokoje Polaków o zdrowie związane są także z zakończeniem zdalnej formy pracy.

"To trzecia edycja badania z rzędu, w której obserwujemy wzrost niepokoju związany z ewentualnym powrotem do biura. W tej chwili takie obawy ma już 29 proc. Polaków, od początku lipca to wzrost o 7 pp. Ma to z pewnością związek z faktem, że nowy rok szkolny rozpoczął się w tradycyjny sposób, uczniowie wrócili do ławek, a w związku z tym wielu rodziców także do biur. Tym samym kontrola nad zdrowiem rodziny zwyczajnie się zmniejszyła"

tłumaczy partner w Deloitte w Polsce John Guziak.

Zgodnie z badaniem na stałym poziomie (45 proc.) utrzymuje się poziom obaw o utratę pracy, coraz mniejsze natomiast są nasze niepokoje dotyczące finansów. W ciągu ostatnich dwóch tygodni o 3 pp. spadł poziom niepokoju związany z regulowaniem stałych płatności (26 proc.), o tyle samo mniej konsumentów chce odsunąć w czasie robienie dużych zakupów (33 proc.).

Po dużym spadku w ostatniej fali badania, która zbiegła się ze wzrostem liczby zachorowań, analiza aktywności konsumenckich w najnowszej edycji pokazuje wyraźne uspokojenie nastrojów i lęków. W ciągu dwóch tygodni zdecydowanie poprawiło się poczucie komfortu Polaków podczas robienia zakupów.

Prawie połowa z nas czuje się w sklepach bezpiecznie (+5 pp.). Aż o 7 pp. wzrosła liczba konsumentów, którzy nie mają obaw związanych z wyjściem do restauracji.

Mniejszy spadek poziomu niepokoju, ale również zauważalny, eksperci odnotowali w przypadku udziału w grupowych wydarzeniach, jak koncerty czy mecze (-3 pp.). Na podobnym poziomie jak w poprzedniej edycji badania utrzymuje się poziom poczucia bezpieczeństwa podczas korzystania z indywidulanych usług jak wizyta u dentysty czy fryzjera (42 proc.).

Z najnowszej edycji badania Deloitte Global State of the Consumer Tracker wynika, że choć z końcem wakacji zmniejszy się częstotliwość podróży, niemal jedna czwarta z nas czuje się bezpiecznie podczas lotu, a ponad jedna trzecia podczas pobytu w hotelu.

W raporcie zauważono, że uspokojenie nastrojów przełożyło się na zwyczaje zakupowe polskich konsumentów. O 7 pp. spadła liczba osób, które polują na okazje. "Jeszcze w ostatnim badaniu deklarowało to aż 53 proc. zapytanych, co sprawiło, że byliśmy europejskim liderem. W najnowszej fali badania okazji szuka 46 proc. ankietowanych. Więcej jest w Niemczech i Wielkiej Brytanii" – zauważa mówi Anita Bielańska z Deloitte.

Znacznie spadła też liczba Polaków, którzy wybierają w sklepach produkty producentów, których postrzegają jako społecznie odpowiedzialnych (-4 pp.). Wciąż niemal połowa z nas chętniej kupuje lokalne marki, a jedna trzecia jest gotowa więcej wydać na różnego rodzaju zakupowe udogodnienia (trend convenience).

Jednocześnie z badania wynika, że Polacy pozostają w Europie liderami w robieniu zakupów na zapas.

"Ten zwyczaj utrzymuje się na mocnym i raczej niezmiennym poziomie (40 proc.). Na świecie wyprzedzają nas pod tym względem Indie, Chiny, Kanada i Stany Zjednoczone" - czytamy.

Z badania wynika, że Polacy nie mogą się przekonać do zakupów spożywczych online. Żywność to kategoria zakupowa, którą najchętniej kupujemy w sklepach stacjonarnych (83 proc.). Bardziej od nas kupować produkty żywnościowe w sklepach fizycznych wolą tylko Belgowie (84 proc.) i Niemcy (85 proc.). Liderem kupowania jedzenia online pozostają Brytyjczycy. Jedna czwarta z nich nie ma oporów przed kupowaniem żywności w sieci. Najchętniej drogą online kupujemy książki (55 proc.), elektronikę (46 proc.) i ubrania (31 proc.).

Deloitte zwraca uwagę, że stosunkowo nowy nad Wisłą trend BOPIS (buy online, pick up in store - kupuj w sieci, odbieraj w sklepie) nie tylko szybko zdobył uznanie polskich konsumentów, ale też spośród innych krajów europejskich to właśnie w Polsce zdobył największą popularność. Najchętniej zamawiamy w internecie i odbieramy osobiście jedzenie w restauracjach i ubrania (po 37 proc.), ale też elektronikę (31 proc.) i niezbędne rzeczy do domu (26 proc.).

Źródło

Skomentuj artykuł: