Po 20. latach Szwedzi wciąż nie chcą euro

W czwartek mija 20 lat od referendum, w którym Szwedzi odrzucili wprowadzenie euro. Według sondaży przeciwnicy wspólnej waluty wciąż mają przewagę, choć mający miejsce w ostatnich miesiącach rekordowy spadek wartości waluty narodowej - korony - zwiększył odsetek zwolenników euro.
 

W plebiscycie 14 września 2003 roku 55,9 proc. głosujących opowiedziała się przeciwko euro, a 42 proc. była na "tak". Od tego czasu w debacie politycznej temat euro praktycznie nie istniał. 

Wielcy sceptycy

Szwedzi najbardziej sceptyczni wobec waluty europejskiej byli w 2012 roku po kryzysie finansowym strefy euro. Wówczas aż 81 proc. ankietowanych w badaniu Szwedzkiego Urzędu Statystycznego (SCB) twierdziło, że w przypadku kolejnego referendum zagłosowałoby na "nie". 

W sondażu SCB z maja tego roku przeciwko euro opowiedziało się 50,5 proc. badanych, a wspólną walutę poparło 30,6 proc. Wzrost poparcia dla euro komentatorzy tłumaczą spadkiem wartości korony wobec euro. O ile jeszcze w 2012 roku za jedno euro płacono 8,70 korony, to w sierpniu tego roku 11,94 - najwięcej w historii. Wpłynęło to na wzrost cen wielu importowanych ze strefy euro towarów oraz kosztów wyjazdów do krajów UE. 

Według analityków obecnie słaba wartość korony wobec euro wynika "ze złej marki Szwecji", kraju borykającego się z zadłużeniem sektora nieruchomości, wynikającego z rosnących stóp procentowych, problemami wojny gangów, zagrożeniem terrorystycznym oraz przedłużającego się wejścia do NATO. Jednocześnie utrzymanie narodowej waluty pozwoliło Szwecji na osiągnięcie większego wzrostu gospodarczego od strefy euro. 

Obecnie wprowadzenie euro lansuje jedynie niewielka centroprawicowa partia Liberałowie wchodząca w skład prawicowego rządu premiera Ulfa Kristerssona, który według podpisanej w ubiegłym roku umowy koalicyjnej nie ma takich planów. Zdaniem szefa Liberałów Johana Pehrsona Szwecja powinna wprowadzić europejską walutę najpóźniej w 2028 roku, aby "zwiększyć swoje wpływy w Brukseli". 

"Płynąc promem z Trelleborga (Szwecja) do Rostocku (Niemcy) nie powinniśmy tracić z powodu niespodziewanej zmiany kursu euro"

przekonuje Pehrson w czwartek na łamach gazety "Svenska Dagbladet"
Źródło

Skomentuj artykuł: