Pogoda na razie nie szkodzi uprawom polowym. Problemy mogą powstać, gdy nastąpi istotne ochłodzenie

Pogoda na razie nie szkodzi uprawom polowym - powiedział PAP prof. Andrzej Doroszewski z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Jednak prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz zaznacza, że problemy mogą powstać, gdy nastąpi istotne ochłodzenie.

Profesor zauważył, że ciepłe zimy, bez śniegu, nie są wyjątkowym zjawiskiem, zdarzają się co kilka lat. Zaznaczył, że ostatnim razem, gdy była taka zima w 2016 r. plony były wysokie. Dodał, że biorąc pod uwagę wyniki dla grudnia, można stwierdzić, że 2019 rok był najcieplejszym rokiem w Polsce od 1871 roku.

Jak mówił, gospodarstwach należących do Instytutu w połowie stycznia zaobserwowano ruszenie wegetacji, na polach w pobliżu Puław rozpoczął się wzrost rzepaku, a w okolicach Poznania - zbóż ozimych. Doroszewski wyjaśnił, że początek wegetacji następuje, gdy temperatura przekroczy 5 st. Celsjusza i utrzyma się przez trzy kolejne dni, a w następnych dniach nie obniży się poniżej zera.

Z obserwacji IUNG wynika, że przez cały okres jesienny w ubiegłym roku oraz pierwsze dekady zimy utrzymujące się stosunkowo wysokie temperatury sprawiły, że oziminy (zboża i rzepak) nie weszły w stan głębokiego uśpienia i (do końca I dekady stycznia) rośliny są w stanie powolnej wegetacji pobierając niewielkie ilości azotu z gleby.

Zaznaczył, że taka sytuacja nie jest groźna dla upraw, jeżeli nie ma mrozów, ale te mogą przyjść w kolejnych tygodniach. Dlatego dziś jest trudno prognozować, jaki będzie stan zasiewów na wiosnę. Natomiast sam brak śniegu nie zagraża roślinom, bo w tej fazie wzrostu potrzebują one mało wody.

Monitoringiem suszy zajmuje się Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. Raporty sporządzane są od 21 marca do końca września danego roku. To IUNG ogłasza wystąpienia suszy rolniczej na danym terenie, wówczas specjalne komisje mogą rozpocząć szacowanie strat. Stwierdzenie wystąpienia suszy wiąże się ze zmniejszeniem plonów na danym terenie przynajmniej o 20 proc. od średnich plonów wieloletnich.

Doroszewski poinformował, że Klimatyczny Bilans Wodny jest obecnie dla kraju dodatni, co oznacza, że jest więcej opadów niż utraty wody w wyniku parowania.

W ocenie prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktora Szmulewicza, obecnie stan upraw jest dobry, w glebie jest dostateczna ilość wilgoci. Martwi jednak fakt braku śniegu, gdyż to on dostarcza niezbędną dla wzrostu roślin wodę. Dodał, że wilgotna jest tylko płytka warstwa gleby, a głębiej widać już niedobory wody. Jeżeli więc w kolejnych miesiącach nie będzie opadów, to może po raz kolejny wystąpić susza - tłumaczył PAP.

Najbardziej zagrożony, jego zdaniem, jest rzepak, bo jest w fazie "lekko uśpionej", gdy ruszy jego wegetacja, to będzie potrzebował nawożenia azotem. Przypomniał, że w Polsce nawozy te można wysiewać dopiero od 1 marca.

Szmulewicz podkreślił, że zagrożeniem dla produkcji rolnej są mrozy. Jeżeli wystąpią, to straty mogą być nie tylko w uprawach polowych, ale także w sadach.

Według przedsiębiorstwa "Wody Polskie" obecnie na Kujawach, woj. zachodniopomorskim poprzez Pomorskie, Wielkopolskie oraz na połowie obszaru Łódzkiego, jak również w Warmińsko-mazurskim dane wskazują na bardzo intensywną suszę atmosferyczną i rolniczą".

"Najnowsze dane wskaźnika wilgotności gleby dla stycznia 2020 roku wskazują na niską wilgotność gleby – poniżej 40 proc., a miejscami nawet poniżej 35 proc. Przyczyną przede wszystkim jest brak opadów – bezśnieżna i sucha a przy tym ciepła zima – uniemożliwia odbudowę wilgoci w glebie"

- czytamy na stronie przedsiębiorstwa "Wody Polskie

Jak wskazują eksperci, susze są zjawiskiem cyklicznym, ich intensywność jest efektem braku opadów, jak i retencji, w tym użytkowania terenu, stosowanych praktyk rolniczych, korzystania z zasobów wodnych, itp.

"O tej porze roku, przynajmniej połowa naszego kraju powinna być pokryta śniegiem. Zimowe opady w istotny sposób zasilają glebę oraz potoki i rzeki. Zarówno w ubiegłym roku, jak i w bieżącym obserwujemy niewielkie opady śniegu, co oznacza, że już wiosną możemy mieć suszę" - informują eksperci "Wód Polskich".

Źródło

Skomentuj artykuł: